sobota, 28 marca 2015

Czego nauczyłam się od Lea Babauty? - zapowiedź

Leo Babauta - czy muszę komuś przedstawiać tę postać? Dla mnie twórca bloga Zen Habists jest prawdziwym guru w kwestiach minimalizmu i upraszczania codziennego życia. Zainspirowana jego książkami i blogiem na własny użytek odkryłam, że ład, harmonia, dyscyplina i porządek pociągają mnie o wiele bardziej niż chaos (nawet ten twórczy) i nadmiar.

W czym tkwi jego siła? W prostocie - jakby inaczej. Babauta nie jest autorem, który zachęca do przeprowadzenia życiowych rewolucji w tydzień. Rozwiązania, które proponuje na pierwszy rzut oka nie wydają się ani specjalnie skomplikowane, ani specjalnie odkrywcze. Kiedy jednak zaczyna się je wprowadzać, jedna po drugiej, nagle okazuje się, że... Nie chcę przesadzić i napisać, że zmienia się wszystko. Ale na pewno zmienia się bardzo, bardzo dużo. 

Ręka do góry, kto czytał książkę widoczną na zdjęciu. Kiedy pierwszy raz wpadła mi w ręce, przeczytałam ją od deski do deski. Taka jednorazowa lektura nie miałaby większego sensu, gdyby nie to, że od tamtego czasu regularnie do niej zaglądam. Po co?

52 zmiany to dla mnie niewyczerpany źródło inspiracji, które uświadamia mi, jakie postępy już zrobiłam, co zaniedbałam, a nad czym jeszcze ewentualnie mogę popracować.

Niektóre z proponowanych zmian od samego początku były dla mnie oczywiste (Czytaj, Pozbądź się telewizji, Śpij dłużej), niektóre nie pasowały do mojego stylu życia, jeszcze inne zaś podkreśliłam sobie ołóweczkiem i zapragnęłam wprowadzić natychmiast. Mimo, że wymagały zmiany nawyków, przestawienia się na inne tory i nieco kolidowały z moją, że tak to ujmę, strefą komfortu. 

I właśnie o tym będzie kolejnych pięć krótkich tekstów, które zaczną pojawiać się na blogu od poniedziałku punktualnie o godzinie ósmej - mam nadzieję, że będzie się je Wam miało czytało, np. do porannej kawy. 

Zanim jednak to, pytanie: Jaka była najbardziej spektakularna zmiana, której udało się Wam dokonać?

9 komentarzy:

  1. Czytam Twojego bloga od dłuższego czasu, ale to będzie mój pierwszy komentarz :) Na wstępie, bardzo lubię falę optymizmu i pozytywnej energii, która przelewa się na mnie przez ekran za każdym razem, gdy do Ciebie zaglądam :)
    U mnie dokonywały się dwie zmiany jednocześnie. Równolegle zainteresowałam się prostą, ascetyczną okładką książki Dominique Lorea "Sztuka minimalizmu" oraz doszłam do wniosku, że zasługuję na więcej, niż sądziłam wcześniej. Zaczęłam więc zmiany na zewnątrz i przede wszystkim wewnątrz mnie. Ograniczyłam ilość rzeczy, zaczęłam regularnie sprzątać, mniej kupować, zapisałam się do fintess clubu i zmieniłam dietę :)
    Obecnie rozwijam się, jeśli chodzi o minimalizm, poprzez porządkowanie przestrzeni już na poziomie emocjonalnym, więc do książek 'fachowych" sięgam bardzo chętnie i dopracowywanie leżącego samopas poletka ubrania i własny styl. W kwestii sportu trenuję siłowo, sama rozpisuję swoje treningi, uczę się zdrowego gotowania :)
    Pozdrawiam ciepło i czekam na poniedziałkowy wpis :) ebooka postaram się niedługo nabyć i polecaną książkę przeczytać :)
    Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga, czytając ten komentarz czułam się tak, jakbym czytała o sobie :)
      Pozdrawiam :*

      Usuń
  2. Czaję się na tę pozycję, na pewno wyląduje na moim kindlu już niebawem. Uwielbiam zen habits, jest dla mnie niesamowitą inspiracją ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Będę czekać na poranne teksty:) Do książek Leo Babauty lubię wracać, są dobrą motywacją. Zmian w moim życiu było tak wiele, że nie potrafię wybrać jednej. Ciągle kombinuje jak tu żyć lepiej:P
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak ja, a Babauta jest świetną inspiracją :)

      Usuń
  4. :) Zapraszam na nowo utworzonego bloga o zdrowym stylu życia: patrycjamiazek.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam i bardzo mi się spodobała, ale z niej nie skorzystałam. Wydaje mi się, że tydzień na wyrobienie nawet mini nawyku to jednak za krótko. Ale mogłabym je wykorzystać i przeciągnąć na dłuższy okres, wtedy czemu nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również myślę, że tydzień to za mało. Nie jest natomiast powiedziane, że to musi być dokładnie tydzień, a potem już zajmujesz się czymś innym.
      Ja najpierw książkę też przeczytałam całą, od deski do deski, teraz regularnie do niej wracam. Zdecydowanie jedna z moich ulubionych :)

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...