wtorek, 29 kwietnia 2014

A właśnie, że polubię bieganie! Czyli o tym, jak biegam, chociaż nie lubię.

- Co ty się sparłaś na to bieganie, nie ma innych sportów?No właśnie, sparłam się, a skoro postanowiłam, że będę biegać z przyjemnością... to będę!


Pierwszy biegowy falstart w tym roku już zaliczyłam, w okolicach marca. Nie ukrywajmy, ćwiczę już od jakiegoś czasu i wydawało mi się, że kondycję po zimie mam świetną. Co wiec zrobiłam? Przedobrzyłam i zaczęłam biegać za szybko, za dużo, za często. Fakt, moje ego urosło, chodziłam dumna jak paw... i mniej więcej po piątym biegu musiałam odpuścić na trzy-cztery tygodnie. Odezwała się kontuzja sprzed roku, kostka bolała jak głupia, a ja kolejny raz stwierdziłam, że bieganie nie jest dla mnie.

Potem pojawiła się książka Beaty Sadowskiej I jak tu nie biegać, o której pisałam już TUTAJ. Wtedy to również spisałam cztery główne zasady biegowe, którymi postanowiłam się kierować i o których przy okazji recenzji książki pisałam. Można je streścić tak:

Bieganie = fun!
Nie ścigam się!
Nic na siłę!
Nie biegam za karę!

Na marginesie muszę koniecznie dodać, że być może za jakiś czas stwierdzę, że I jak tu nie biegać to lektura przełomowa dla mojej sportowej "kariery", ale o tym innym razem.

W podobnym czasie co książka Beaty, wpadło mi w ręce biegowe wydanie miesięcznika Shape. Znalazłam tam czterotygodniowy plan na 5 kilometrów dla początkujących biegaczy... i okazał się on bardzo, bardzo trafiony. Jego autorem jest Jakub Wiśniewski, który wypowiadał się jako ekspert w I jak tu nie biegać! - i była to dodatkowa zachęta, żeby ruszyć 4 literki i ponownie wyjść na bieżnię.

W tej chwili drugi raz realizuję drugi tydzień z tego planu. Dlaczego? Bo, po pierwsze, w święta sobie nieco odpuściłam, po drugie: wraz z upływem czasu więcej w tym planie biegu niż marszu, a ja nie chcę, żeby powtórzyła się moja historia z kostką - taka jestem rozsądna!

Czy lubię biegać? Nadal, niestety, nie. Zresztą: sami spójrzcie, co w bieganiu sprawia mi największą radość:


No cóż, tak wygląda smutna prawda. ALE! :)

Odkryłam, że jest mnóstwo rzeczy w bieganiu, poza samym bieganiem, które naprawdę lubię.
Czyli:

- bieganie sprawia, że czuję się jak prawdziwa SUPER GIRL! Za każdym razem, kiedy wkładam adidasy i wychodzę mam ogromną satysfakcję z tego, że kolejny raz się przełamałam, jestem konsekwentna, nie jestem leniem;

- bardzo lubię widzieć efekty swoich starań, a tu, dzięki realizowaniu konkretnego planu, widzę je z treningu na trening. I taka jestem z siebie dumna!;

- bardzo, ale to bardzo lubię stawiać sobie ptaszki w kalendarzu, które oznaczają, że biegałam;

- bardzo lubię słuchać muzyki w trakcie biegu. W ten sposób uważnie przesłuchałam już m.in. nową płytę Artura Rojka i odświeżyłam sobie dyskografię The Killers;

- od jakiegoś czasu uwielbiam wchodzić do sklepów sportowych i oglądać koszulki, spodenki, biustonosze sportowe. No co, w końcu biegam, to takie rzeczy też są mi potrzebne :);

- dzięki bieganiu bardziej pilnuję diety. Bo o ile na rower czy kijki mogę iść z pełnym brzuchem, tak pobiegać już nie. Na koniec miesiąca sprawdzam obwody!;

Dlaczego jednak sparłam się na bieganie, skoro sama czynność nie przynosi mi takiej frajdy, jak np. pilates czy joga?

Powodów jest kilka. 

Bieganie to jedna wielka korzyść dla zdrowia.
Biegać mogę wszędzie.
Mam niezbite przekonanie, że bieganie jest super... tylko ja jeszcze tego nie odkryłam. Miliony biegaczy nie mogą się mylić.
Bieganie odchudza.
Bieganie sprawia, że jestem w dobrej kondycji fizycznej.

I jeszcze jedno: w tym roku kończę 29 lat i mam przeświadczenie, że jeśli nie zacznę teraz... to po trzydziestce na pewno nie. Nie wiem, dlaczego tak myślę, ale tak myślę.

Więc, no cóż... jutro też idę pobiegać :)

25 komentarzy:

  1. Mimo że zaczęłam biegać 13 miesięcy temu i wtedy jeszcze nie znałam Panny Anny, ale dla mnie też jednym z powodów, dla których biegam ;) Powodzenia :)
    Jeśli kiedykolwiek zdecydujesz się wziąć udział w jakiejś imprezie biegowej, to dopiero są emocje ;) Polecam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potwierdzam imprezy biegowe są super :) a kiedy popatrzę na wiszące medale od razu mam lepszy nastrój :)

      Usuń
    2. Imprezy biegowe? Dziewczyny, o czym Wy mówicie? :)
      Jestem na etapie: 5 km? Toż to kawał drogi! :)

      Usuń
    3. Sporo jest imprez z dystansem 5 km, zapisz się na taką, która będzie np. za 2 miesiące, jeszcze większa motywacja, żeby regularnie biegać :)

      Usuń
  2. Super :-) Zaczynałam dokładnie tak samo.. Dla mnie 100 m to była istna katorga, ale wszystko jest do wypracowania :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 100 metrów ogarniam bez zatrzymywania się! :)

      Usuń
  3. Tez nie lubię biegać... Ale kiedyś zacznę, na razie jestem za gruba... A che biegać, bo marzy mi się bieg zorganizowany...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przymierzam się, ale jakoś nie mogę zmusić. Na razie robię co innego, ale kiedyś zacznę. może przed 30-stką (2 lata) się wyrobię ;)

      Usuń
    2. Nie zmuszaj się, zmuszanie się do czegokolwiek jest bez sensu :)

      Usuń
    3. Niby tak, tylko strasznie bym chciała wziąć udział w biegu zorganizowanym, więc prędzej czy później spróbuje. Bo na razie wydaje mi się, że nie lubię, ale nigdy nie zaczęłam tak naprawdę.

      Usuń
  4. Po 30 świat się zmienia :D ja zaczęłam właśnie po 30 :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja po 30 nie zacznę... bo zaczęłam przed :P

      Usuń
  5. Ja jak chciałam wystartować z marszobiegami to dopadła mnie kontuzja kolana. Ale mimo wszystko tej rozpiski na 5km jestem bardzo ciekawa:) Byłabym wdzięczną gdybyś jakoś całkiem przypadkiem wysłała mi ją na maila :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podeślij maila na mój adres, ok? Będę miała przypomnienie na skrzynce, to nie zapomnę :)

      Usuń
  6. Tęsknie za bieganiem, niestety złapała mnie rwa kulszowa i jadę na zastrzykach Ketonal ;/

    OdpowiedzUsuń
  7. Powodzenia:) Ja też miałam kilka podejść, ale teraz postaram się wytrwać. Trzymam się planu, widzę postępy. Dasz radę, czekam na kolejne wpisy z postępami:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba jesteśmy na podobnym etapie :)

      Usuń
  8. I oto chodzi - NIC NIE MUSZĘ :) wtedy się jakby tak trochu zaczyna chcieć ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Pare razy zabierałam się do biegania lecz niestety nie umiem się do tego zabrać. Niestety moja kondycja na tą chwile jest tragiczna

    http://sweet-cherry-lady.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja jak do tej pory spróbowałam tylko raz:) i szczerze podziwiam Cię za chęci i przekonanie, z którym próbujesz :) chociaż i tak najlepszy moment w tym poście jest na filmiku:))

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja nadal nie mogę się przekonać do biegania, ale na siłowni czasem korzystam z bieżni :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja tam sobie biegam powoli, a inni się naoglądali amerykańskich filmów i biegają sprintem nie patrząc na innych w słuchawkach i okularach czarnych. Trzeba uważać na stawy przy bieganiu generalnie i dlatego lekko wolę rower

    OdpowiedzUsuń
  13. Kiedyś musie być ten pierwszy raz, a mój był właśnie dziś. Nie lubię, ale chcę. Obym wytrwała. Mam dobrego motywatora, który będzie mnie pilnował (już 8 lat biega), więc mam nadzieję, że bieganie stanie się moim nawykiem.

    Pozdrawiam,
    Ewelina

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...