niedziela, 22 marca 2015

Agata Młynarska - Pyszna zmiana, czyli moje życie bez glutenu - moja opinia o książce

Pyszna zmiana Agaty Młynarskiej to jedna z tych książek, na widok których łatwo jest się ironicznie uśmiechnąć i pomyśleć: Łohooo, kolejne celebrytka bierze się za gotowanie! 
Da się bowiem zauważyć, że od jakiegoś czasu ekspertem od gotowania okazuje się co druga osoba, która ma w domu kuchnię i aparat. A że na topie jest teraz gluten... będzie więc o życiu bez glutenu, czyli modnie do kwadratu. 

Dokładnie taka była moja pierwsza reakcja na widok książki Agaty Młynarskiej w księgarni.





Drugi raz natknęłam się na Pyszną zmianę w bibliotece i z ciekawości ją sobie wypożyczyłam. I tu nastąpiło miłe rozczarowanie. Znana prezenterka wcale nie kreuje się na znawczynię zdrowego odżywiania i kuchenną boginię. Fachowym wsparciem w kwestiach merytorycznych posłużyły jej trzy panie: 

- prof. Grażyna Rydzewska, kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych i Gastroenterologii z Pododdziałem Leczenia Nieswoistych Chorób Zapalnych Jelit Centralnego Szpitala Klinicznego MSW w Warszawie;

- Agnieszka Pęksa, dietetyk;

- Ewa Olejniczak, technik żywienia, szefowa kuchni w pięciogwiazdkowych hotelach.

Sam pomysł na napisanie książki zrodził się w chwili, gdy autorka wprost ze studia TVP1, wylądowała w szpitalu pod kroplówką. I przez długi czas lekarze nie potrafili postawić jednoznacznej diagnozy, w czym problem. A problem, w skrócie rzecz ujmując, okazał się nietolerancją glutenu i laktozy. Agata Młynarska wspomina, że przez całe życie zmagała się z dolegliwościami ze strony układu pokarmowego, wiedziała, że w jej menu musi być coś, co jej szkodzi, ale nie wiązała tego z rogalikiem zjedzonym na śniadanie czy latte wypitą dzień wcześniej.

Jak można się domyślić, autorka pisze o zmianach, do jakich niejako zmusiła ją choroba. Nie jest to jednak książka o ograniczeniach i diecie w ścisłym znaczeniu tego słowa. Agata Młynarska sporo pisze o swoim życiu z telewizją w tle, o pracoholizmie, braku czasu, ustalaniu priorytetów. I, zupełnie niespodziewanie, dla mnie właśnie to te fragmenty okazały się najciekawsze. Jakby to bowiem ująć? Fajna kobieta z tej Młynarskiej, po prostu. Zawsze przyjemnie jest poczytać o ludziach, którzy nie narzekają, mają życie, w którym co chwila coś się dzieje i którzy potrafią o tym ciekawie opowiedzieć.

Drugim mocnym punktem książki jest część "medyczna", pisana przy współpracy z prof. Grażyną Rydzewską oraz część "dietetyczna" - to z niej zrobiłam najwięcej notatek. Oczywiście doskonale zdaję sobie sprawę, że jeśli kiedyś będę miała problemy ze strony układu pokarmowego, to ich rozwiązania nie będę szukała w tego typu książkach, lecz u lekarza. Nie zmienia faktu, że tabelki "co jeść, a czego unikać" przy poszczególnych schorzeniach zostały opracowane bardzo dobrze i mogą okazać się doraźną pomocą.

Rozczarowały mnie natomiast przepisy. O ile rozdział o papkach i kleikach rozumiem (nieunikniony etap chociażby po operacjach), tak te na czas jedzenia wszystkiego są raczej znane i przy żadnym nie zatrzymałam się dłużej z myślą, że koniecznie muszę to ugotować. O ile więc wierzę, że dieta bez glutenu może przynieść sporo korzyści zdrowotnych, tak słowo "pyszne" użyte na okładce przekonuje mnie... średnio.

Aha! Wiem, że nie jest to typowa książka kucharska, ale zdjęć potraw mogłoby być więcej. Znajdziemy ich dosłownie kilka, co dla większości osób, które tak jak ja jedzą oczami, jest sporym minusem.

Jeśli wpadnie Wam w ręce książka Agaty Młynarskiej - polecam. Dobrze się czyta, kilka nowych (zdrowych!) zasad w głowie zostało i od czasu lektury ograniczam kawę z mlekiem do jednej dziennie - co w moim przypadku jest sporym sukcesem.

PS Cena książki to 39,90zl, książka liczy 223 strony. 

4 komentarze:

  1. Jestem w trakcie czytania. :) Moje odczucia również pozytywne, ale na razie jestem w połowie książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziel się wrażeniami, jak skończysz czytać :)

      Usuń
  2. Ok, obiecuję wrócić do tego wpisu i podzielić się wrażeniami po lekturze, ale nie będzie to prędko, bo choć książkę czyta się szybko, to jednak teraz całą swoją uwagę (nawet jeśli objawia się ona jedynie w formie prokrastynacji ;p) poświęcam mgr... ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopisek w nawiasie.... Jakie to życiowe! :)

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...