czwartek, 7 lipca 2016

Pierwsza Zasada Odchudzania: strzeż się spontaniczności!

Na diecie jestem od niecałych dwóch tygodni, a poziom złotych myśli i banałów dotyczących odchudzania, jakie przez ten czas wyprodukowała moja głowa, nie przestaje mnie zaskakiwać. Wyjaśniam: to nie jest tak, że ja wcześniej o pewnych rzeczach nie wiedziałam. Nie żyję przecież na pustyni, gdzie nie docierają do mnie fit-mądrości. Co innego jednak znać teorię, a ZUPEŁNIE CO INNEGO doświadczać pewnych rzeczy na własnej skórze. A zatem: dziś wpis o mojej Pierwszej Osobistej i (jak do tej pory) Najważniejszej Zasadzie Odchudzania.

Od czegoś zacząć odchudzanie


A zasada jest banalna i można ją streścić w trzech słowach:


STRZEŻ SIĘ SPONTANICZNOŚCI!

Albo w czterech:

NIE DAJ SIĘ ZASKOCZYĆ!

Albo w pięciu:

PLANUJ I JESZCZE RAZ PLANUJ!

Okazuje się, że w moim przypadku ogromną różnicę robi prosta zmiana. Już nie: staram się jeść zdrowo, a: jem zdrowo i tak, żeby nie tylko nie tyć dalej, a i ciąć kalorie. 

Nie mam diety ułożonej przez dietetyka i nie mam jakiejś dokładnej rozpiski, co, w jakiej ilości i o której godzinie mam zjeść. Jak pisałam wcześniej, przede wszystkim kieruję się zdrowym rozsądkiem (KLIK). 

Zdrowy rozsądek jednak mocno szwankuje w starciu z... głodem! Schemat jest taki: jem śniadanie, wychodzę z domu, wracam po dwóch - trzech godzinach. I umieram z głodu! W takiej sytuacji łapałam, co było pod ręką: kanapkę z czymkolwiek, pierożka, ciasteczko. Podjadałam, jednocześnie szykując sobie zdrowe jedzenie, w efekcie zjadając dwa razy więcej, niż planowałam!

Heloł! Tak być nie będzie! :)

Rozwiązania nie musiałam długo szukać. Jednocześnie ze śniadaniem przygotowuję sobie koktajl na drugie śniadanie. Krojąc warzywa do zupy, z części robię sałatkę na kolację, a samą zupę gotuję na dwa dni. Sałatki produkuję w ilościach hurtowych: kiedy zgłodnieję, nie rzucę się na cokolwiek, tylko skonsumuję porcję warzyw.

Tak naprawdę wszystko sprowadza się do myślenia na zapas, żeby nie dać się zaskoczyć i z braku czegoś innego, nie najeść się tzw. głupot. 

System prosty, oczywisty, banalny - jak na razie działa u mnie prawie bez zarzutu. 

Przy okazji wyszło jednak coś jeszcze: mam mocno ograniczony repertuar przekąsek. Staram się nie jeść za dużo między trzema głównymi posiłkami, ale w niektóre dni szklanka wody albo kubek herbaty nie załatwiają sprawy. Wcześniej (w czasach przed odchudzaniem) jadłam banana, twarożek z dżemem, jakiś owoc...banana, twarożek, owoc... i tu pomysły mi się wyczerpują.

Zadanie na następne dni jest następujące: zrobić listę niskokalorycznych przekąsek, innych niż (niespodzianka!) banan, twarożek, owoc. Jakieś propozycje? :)

Moją Pierwszą Zasadę Odchudzania znacie. A jak brzmi Wasza własna?

PS Po skończeniu tekstu stwierdzam, ze zasadą ZERO, zasadą - matką, zasadą wszystko zasad jest jednak coś innego. MŻ. Brzmi znajomo? :)

18 komentarzy:

  1. Wafel ryżowy z masłem orzechowym, serek wiejski z owocami lub warzywami, galaretka bez cukru z owocami, jajko na twardo i warzywa. Takie są moje ulubione przekąski. A co do organizacji to masz rację. Czasami zmuszenie się do zrobienia sałatki, zamiast zjedzenia pierwszej lepszej rzeczy kosztuje mnie wiele wysiłku. Pozdrawiam i trzymam kciuki :).

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz rację. Ileż to razy za jakiegoś powodu nie przygotowałam jedzenia do pracy i potem kończyło się to wizytą w piekarni i drożdżówkami...

    OdpowiedzUsuń
  3. Melon i arbuz - bo to warzywa (dyniowate), grillowany bakłażan albo cukinia z przyprawami i ziołami (według uznania) - dla mnie byłyby to czosnek i papryka, marchewka i ogórek krojone w słupki i maczane w dipie z ziołami (na bazie jogurtu greckiego) - ja znów wybrałabym czosnek i koperek. Jak jest chłodno lubię jajko na miękko z tostami (z pełnoziarnistego chleba) a od kilku dni choruję na omleta z ziołami - czekam aż mi mąż zrobi. Smacznego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ne wiedziałam, że to warzywa :)
      Dziękuję za konkretne pomysły! :)

      Usuń
  4. Pomijając już fakt, że nie wierzę w coś takiego jak "dieta" (bo dieta w pierwotnym znaczeniu to sposób odżywiania się nie na miesiąc, dwa czy pół roku, a na całe życie ;) ), to zmieniając gruntownie nawyki żywieniowe, z "przekąsek" polecam kalarepę, różnego rodzaju "kotlety" warzywne (np. z ciecierzycy czy bobu - tych zawsze można zrobić więcej na obiad ;) ), zamiast śmietany używam jogurtu, na śniadanie przygotowuję sobie granolę z sezonowymi owocami.
    Wychodzę z założenia, że grzeszyć też można, ale z umiarem, np. chipsy zamieniłam na beztłuszczowo przygotowywany popcorn z minimalną ilością soli. Życie jest tylko jedno, aby odmawiać sobie wszystkiego ;)

    Wytrwałości!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całą sobą zgadzam się z ostatnim zdaniem, od małych grzeszków jeszcze nikt nie umarł :)

      Usuń
  5. A! I jeszcze gotowana kolba kukurydzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat nie lubię, ale dziękuję! :)

      Usuń
  6. Ja słodkie przekąski (które przestałam gromadzić w szafce) zastąpiłam owocami i warzywami. I czuję się teraz lepiej i wyglądam lepiej :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. dobry tekst, dużo prawdy w nim

    OdpowiedzUsuń
  8. Dla mnie idealna przekąska to różnego rodzaju pasty, które można jeść z warzywami typu marchewka, kalarepa, ogórek, seler naciowy. Najczęściej robię hummus, pastę jajeczna z awokado lub tapenade ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, też lubię, a ostatnio robię ich jakby mniej :)

      Usuń
  9. Dla mnie idealna przekąska to różnego rodzaju pasty, które można jeść z warzywami typu marchewka, kalarepa, ogórek, seler naciowy. Najczęściej robię hummus, pastę jajeczna z awokado lub tapenade ☺

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem 3 razy na TAK! Artykuł świetny. Właśnie zaczęłam swoją przygodę z ćwiczeniami i zdrowym odżywianiem ;-) A dzisiaj brzuszki ;-) i sałatka warzywna z kurczakiem ;-)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...