niedziela, 6 grudnia 2015

Przeczytane w listopadzie: dobre, polskie (!) kryminały, nowa Musierowicz, książka Ewy Drzyzgi

Pod względem czytelniczym listopad uważam za bardzo udany: przeczytałam pięć książek, w tym dwa całkiem dobre kryminały, najnowszą część Jeżycjady, wywiad rzekę z Ewą Drzyzgą oraz świetną Dziewczynę w ciemności.


Zdjęcie pochodzi ze strony Kaboompics.com



O tej ostatniej książce pisałam już wcześniej (KLIK) i nadal twierdzę, że jest to jedna z najlepszych pozycji  (o ile nie najlepsza), po które sięgnęłam w tym roku. Jeśli więc macie w rodzinie lub wśród znajomych kogoś, kto lubi ambitną i oryginalną literaturę - kupujcie śmiało na prezent, na pewno będzie trafiony.



Równie dobrym prezentem wydaje mi się książka Ewy Drzyzgi, a raczej o Ewie Drzyzdze i jej programieOkej, o Rozmowach w toku (15 lat emisji!) można powiedzieć wszystko. Że format się wyczerpał, że goście zapraszani do studia są coraz bardziej kuriozalni i że przerobiono już chyba wszystkie możliwe tematy, tym samym program nie jest w stanie niczym zaskoczyć. Nie zmienia to jednak faktu, że Ewa Drzyzga jest medialnym fenomenem. Jeśli zostałabym poproszona o wymienienie najbardziej charakterystycznych prowadzących programy telewizyjne, na pewno wskazałabym na nią (i Dorotę Wellman w duecie z Marcinem Prokopem).

Co roku setki osób kończy studia dziennikarskie, niektórzy z nich dostają pracę w mediach, ale naprawdę niewielu udaje się zaistnieć. Jak to się stało, że akurat Ewie Drzyzdze się udało? Tak, książka odpowiada na to pytanie, chociaż tu akurat cudów nie ma (chociaż są szczęśliwe przypadki). Praca, praca i jeszcze raz praca, najpierw w RMF FM, a potem w TVN.

Także ten... studenci dziennikarstwa, jeśli marzy wam się błyskotliwa kariera i własny program, sprawdźcie, czy aby na pewno jesteście na to gotowi (papa wolne wieczory, imprezy i życie osobiste).

Fenomenem są również same Rozmowy. Niewiele programów emitowanych jest tak długo, dlatego z przyjemnością czytałam, jak zmieniała się praca przy nim, jak wyglądały początki, a jak wygląda to teraz. No i goście... Chyba nie tylko ja zastanawiałam się, gdzie twórcy wynajdują niektórych rozmówców i jak to się dzieje, że ktoś na wizji decyduje podzielić się swoją historią  - czasem zupełnie nieprawdopodobną.

Jak ja to robię czyta się lekko i z zainteresowaniem, lektura zajęła mi kilka godzin. No i jeden post (TEN) zainspirowany został właśnie historią z tej książki. Polecam :)



Miłośnikom kryminałów (a sama się do nich zaliczam) polecam także książki Marty Zaborowskiej. Pierwszy raz z tym nazwiskiem zetknęłam się mniej więcej dwa lata temu. Książką Uśpienie, pierwszą w serii o detektyw Julii Krawiec, byłam oczarowana: wciągająca fabuła, wartka akcja, ciekawi bohaterowie, zero minusów, same plusy. Drugi tom uważam za o wiele mniej udany. Rajskie ptaki mają dwie wady. Po pierwsze: są niemożliwie przegadane. 605 stron, a to, co się tam dzieje, spokojnie można by zmieścić w 300. Mnóstwo niepotrzebnych bohaterów, mnóstwo scen, które nic nie wnoszą, mnóstwo bezsensownych dialogów. Po drugie: słabiutki trzon powieści, czyli wątek kryminalny, z przekomiczną sceną finałową. Myślę, że trochę realizmu by tu jednak nie zaszkodziło.

Niezrażoną, sięgnęłam po Gwiazdozbiór i... bingo! Bardzo dobry polski kryminał! Tym razem prawie 500 stron, które połknęłam w kilka wieczorów. Przede wszystkim: świetny, chociaż brutalny pomysł. W szkole dla tzw. intelektualnej elity dochodzi do serii zabójstw. Tym, co łączy zbrodnie, to oprócz niewątpliwego talentu ofiar, jest ich niepełnosprawność. Mało tego: ktoś wykonuje szczegółowe rysunki na miejscu zbrodni, które później trafiają na ASP. Intrygujące, przyznacie?

Marta Zaborowska - warto mieć to nazwisko w pamięci. Zapominam o wpadce, jaką były dla mnie Rajskie ptaki (chociaż pozytywnych recenzji w necie też nie brakuje) i czekam na kolejną książkę. Tym bardziej, że autorce baaardzo udała się postać Michaliny Bodnar - młodej, ambitnej policjantki. Sceny z nią - mistrzostwo! :)

Kilka słów o Małgorzacie Musierowicz...

Uwielbiam Jeżycjadę... ale te starsze części. Z najnowszych podobała mi się Sprężyna, potem długo, długo nic... Aż wreszcie Feblik okazał się lepszy, niż się spodziewałam, chociaż wad pozbawiony nie jest. Co mnie razi? Moralizatorstwo. To, że nastoletni bohaterowie głoszą takie poglądy, jakby mieli lat najmniej kilkadziesiąt. To, że postaci nie zmieniają się: jak ktoś był dobry, to dobry pozostanie, jak ktoś był szalony, to nie ma szans, że się zmieni. To, że tak mało jest Natalii, a przecież jednym z moich ulubionych tomów jest Nutria i Nerwus!

Swoją drogą: plan czytelniczy na 2016 rok jest taki, żeby odświeżyć sobie całą Jeżycjadę... i wtedy napiszę o niej więcej.

Co ostatnio czytaliście? Ja aktualnie zaczytuję się Sufrażystkami Lucy Ribchester... ale o tym innym razem :)


3 komentarze:

  1. Aktualnie czytam "Cmentarz w Pradze" Umberto Eco. Jednym z moich postanowień na rok 2015 było czytanie 2 książek miesięcznie. Wiem, że niektórym może to się wydawać bardzo mało. Najwięcej książek czytam chyba w okresie wakacji i świąt. Wtedy kiedy mam więcej czasu. Nigdy nie czytałam kryminałów, a te o których piszesz wydają się bardzo ciekawe.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja rozpoczełam wczoraj czytanie Greya a w kolejce czeka "Do zobaczenia na szczycie" ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja aktualnie czytam "Zamek z piasku, który runął" i jestem zachwycona, tak jak całą serią. Jeżeli nie czytałaś to polecam :)
    aboutthefitness, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...