niedziela, 10 stycznia 2016

5 wyzwań związanych z aktywnością fizyczną na 2016 rok!

W tym roku nie robiłam długoterminowych postanowień noworocznych, gdyż, co mogłam obserwować przez ostatnie lata, zupełnie się one u mnie nie sprawdzają. Zdecydowanie lepiej wychodzi mi planowane z miesięcznym, a jeszcze lepiej: z tygodniowym wyprzedzeniem. I tego zamierzam się trzymać - to raz. Dwa: wzięłam pod lupę kilka swoich przyzwyczajeń/nawyków z różnych dziedzin życia i postanowiłam przy nich trochę pomajstrować. Na pierwszy ogień poszła, a jakże!, mocno zaniedbana od drugiej połowy 2015 roku aktywność fizyczna. Rewolucji nie będzie, ale kilka punktów do zrealizowania "już" sobie zapisałam :)


1. Zacząć korzystać z fitnessowych gazet, które namiętnie kupuję

Shape, Women's Health, Be Active, Dbam o zdrowie, Joga, Natura i Ty... trochę tych tytułów jest. Nieco rozgrzeszam samą siebie, że przeważnie kupuję je za połowę ceny w tanim czytaniu, jednak jakby nie było, co miesiąc wydaję na nie całkiem pokaźną sumkę, za którą mogłabym sobie kupić książkę (albo dwie). I ok, nie byłby to problem, gdyby nie fakt, że... zupełnie z nich nie korzystam! Umilają mi drogę w samochodzie czy w tramwaju, ale nie pamiętam, kiedy ostatni raz wykonałam jakiś zestaw ćwiczeń z Shape albo zabrałam którąkolwiek gazetę do kuchni i wypróbowałam przepis z niej. 

Dlatego, po pierwsze: ograniczam się z zakupami. Po drugie, zaczynam korzystać z tych numerów, które już posiadam. 

2. Zacząć korzystać z fitnessowych gadżetów, które kurzą się w różnych częściach domu

Trochę tego uzbierałam przez kilka lat, a tak naprawdę w regularnym użyciu jest tylko mata (wiadomo), rower i hantle. 
Mam też kettlebell, z którym jednak nie ćwiczę na tyle często, by zmienić go na cięższy. 
Mam kijki do nordic walking, których używam albo 5 razy w tygodniu, ale przez pół roku wcale... Mam twister - chociaż "mam" to trochę za dużo słowo, bo nie mam zielonego pojęcia, gdzie jest. Mam też piłkę gimnastyczną, na której najczęściej opieram nogi podczas oglądania Gotowych na wszystko
Mam rolki, ale boję się na nich jeździć, bo przez dwa lata nie opanowałam hamowania.

Kiedy tak sobie patrzę na ten spis, dochodzę do wniosku, że właściwie każdego dnia mogę ćwiczyć inaczej, bez nudy i karnetu na siłownię, tylko wystarczy w końcu zacząć z tych rzeczy korzystać!

3. Pokonać (w dowolny sposób) więcej kilometrów niż w 2015 roku...

...którego, jak już pisałam, szczególnie druga część była marna. W sumie Endomondo pokazało 1065 km w 2015 roku. Jakakolwiek liczba powyżej  mnie zadowoli :)

4. Przyłożyć się do ćwiczeń, które wychodzą mi najsłabiej

Czyli pompek, planków, podporów bokiem. I do tych pozycji w jodze, gdzie ważna jest równowaga.

5. Częściej wychodzić z ćwiczeniami na dwór

Pilates w domu jest super, bo mogę ćwiczyć nawet w majtkach i nie ma problemu. Pamiętam jednak, że kiedy podejmowaliśmy decyzję o wynajęciu mieszkania, bardzo ucieszył mnie kawał trawnika za domem, gdzie miałam w planach picie kawy i ćwiczenia właśnie. O ile z kawą siedziałam na leżaku wielu razy, tak z tymi ćwiczeniami coś mi nie poszło...
Do tego więcej biegania, jazdy na rowerze, kijków, a nawet spacerów z mężem za rączkę... i będzie super! :)

Macie jakieś plany noworoczne związane z aktywnością fizyczną?

12 komentarzy:

  1. Chyba się powinnam i ja pod tym postem podpisać bo to wszystko wszyściusieńko o mnie :) Kupuję gazety chyba tylko po to, żeby poprawić sobie humor i podświadomie się usprawiedliwić, że przecież już coś poprzez zakup w kierunku wymarzonej sylwetki robię... Piłki najczęściej używam jako zabawki z pieskiem, orbitrek czasami pójdzie w ruch i tylko biedne hantelki nawet pobocznego zastosowania nie mają :(

    OdpowiedzUsuń
  2. ... jakby kupno gazety miało jakikolwiek wpływ na nasz wygląd :))))))
    Hantelki dobrze sprawiają się też jako podpórka pod zamykające się drzwi :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Powodzenia! Gazet od dawna już nie kupuję - znudziły mi się, bo wszystkie klepały w kółko o tym samym, albo poprawiły przeczyć same sobie. Za to sprzęty kupuję ciągle i muszę się tego nawyku pozbyć, bo i tak niektóre leżą jeszcze zapakowane [wstyd].

    Planów nie robię, ale Tobie życzę powodzenia :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja prawie zupełnie zrezygnowałam z tzw. prasy kobiecej, sporadycznie kupuję coś do auta... bo wszędzie jest to samo! Chociaż nie powiem, nadal chętnie sięgam po Wysokie Obcasy i Urodę Życia.

      Ja sprzętów nakupowałam na fali zachłyśnięcia się ćwiczeniami. Zapał neofity minął, sprzęty pozostały :)

      Usuń
  4. Ja mam w planach wrócić do formy po urodzeniu dzidziusia - od połowy roku startuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję dzidziusia! :)
      I trzymam kciuki za Ciebie :*

      Usuń
  5. Postawiłaś przed sobą konkretne cele i to jest ważne. Chyba nie ma nic gorszego niż cel np. "chcę schudnąć, ale w sumie nie wiem jak", a potem mamy pretensje do siebie, że nic z tego nie wyszło. Ja z kupowania gazet, nie tylko dotyczących fitnessu, wyleczyłam się już dawno temu. W sieci można znaleźć mnóstwo materiałów do czytania na temat zdrowia, ćwiczeń, urody czy mody. Nie mam również problemu z nadmiarem gadżetów do ćwiczeń, gydż wystarczają mi tylko hantle. Bardzo dobry pomysł z ćwiczeniem na zewnątrz oraz przyłożeniem się do trudnych ćwiczeń. Mnie na pewno czeka w tym roku maraton, może dwa :) ponadto chcę się bardziej skupić na mięśniach brzucha. Życzę wytrwałości w realizacji celów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, jak brzmiało moje jedno z pierwszych spisanych postanowień? Było to lat temu... naście, a postanowienie brzmiało: zmienię się. Ha! Dobre, co? :)

      Maraton... Ambitnie, trzymam więc kciuki za przygotowania i za sam bieg.

      Pozdrawiam! :)

      Usuń
    2. Ha ha, zmienię się... no dobre :)
      Dziękuję!

      Usuń
  6. Ja planuje bardziej urozmaić swoje ćwiczenia :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja już wcielam w życie moje postanowienia, bo po prostu chciałabym wiecej ćwiczyć w tygodniu :)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...