piątek, 4 kwietnia 2014

I jak tu nie biegać! - opinia o książce Beaty Sadowskiej. Świetnej książce - dodaję! :)

Beata Sadowska napisała rewelacyjną książkę o bieganiu, w której nie ma ani słowa o tym, że bieganie odchudza i że dzięki bieganiu staniesz się seksi laską - chociaż staniesz się, mimochodem. A raczej: mimobiegiem :) I jak tu nie biegać! to opowieść o miłości do biegania, o emocjach, jakie bieganiu towarzyszą, wreszcie o tym, że bieganie to przede wszystkim radość, zabawa, okazja do wyjazdów i spotkań, a nie rywalizacja, tabelki i wyniki, wyniki, wyniki.






Beata Sadowska biega od wielu lat, ma za sobą 12 maratonów i starty w biegach na mniejszych dystansach. Mimo to, cały czas nazywa siebie amatorką. 

Jeśli ktoś z Was zagląda na mojego bloga i profil na Facebooku to wie, że od jakiegoś czasu próbuję zakochać się w bieganiu. Ze skutkiem... średnim. Książka I jak tu nie biegać! trafiła do mnie w idealnym momencie. Dzięki niej uświadomiłam sobie bowiem kilka bardzo istotnych rzeczy.

Po pierwsze: patrz pierwszy akapit tego tekstu. Nie jestem zawodowcem, nie biegam "od zawsze", mało tego: ćwiczeń unikałam przez większość życia. Nie ma więc sensu łudzić się, że kiedykolwiek ustanowię rekord świata w biegu na 42 km i 195 metrów. Mogę natomiast ustanawiać swoje własne rekordy, chociaż...

Po drugie:... nie biorę udziału w wyścigu o Złote Kalesony (zwrot zaczerpnięty z książki, który ogromnie mi się podoba). Nie zarabiam sportem na życie, nie mam podpisanych kontraktów ze sponsorami, nie biegam, bo muszę. A czasem łapię się na tym, że w taki sposób zaczynam do biegania i innych ćwiczeń podchodzić. Bez sensu!

Po trzecie: nadgorliwość gorsza od faszyzmu! Kilka tygodni temu przyjęłam PLAN: marszobiegi 4 -5 razy w tygodniu po ok. 45 minut. Z tymże starałam się więcej biegać niż iść. I ciśnienie: jeszcze 15 sekund, jeszcze 10, jeszcze 5... Na ból w kontuzjowanej rok temu kostce nie musiałam długo czekać. 

Po czwarte: bieganie to nie obowiązek! A ja już na wstępie zaczęłam tak na to spoglądać. Dlaczego nikt nie musi wyganiać mnie na jogę? Bo z jogą mam ciąg pozytywnych skojarzeń: relaks, wyciszenie, nagroda, czas tylko dla mnie. Z bieganiem zaś kojarzy mi się pot, zaciskanie zębów i kolka. Czemu dopiero teraz to dostrzegam?

Wracając do samej książki. Porad stricte dotyczących bieganie jest tu niewiele, chociaż autorka uzupełnia swój tekst rozmowami z trenerem Kubą Wiśniewskim. Dużo miejsca poświęca natomiast na opowieści o swoich wyjazdach biegowych. Szczerze pisze o tym, że pomimo tego, iż kocha bieganie, nadal ma lenia za kołnierzem i nie chce jej się iść na trening. Zaznacza, że bieganie jest dla wszystkich, że nie jest to sport zarezerwowany dla grupki wybrańców. No i podkreśla, że bieganie jest proste. Okazuje się, że można nie umieć obsługiwać zegarka z pomiarem tętna i nie bardzo wiedzieć, co to jest propriocepcja, aby przebiec 12 maratonów.

I jak tu biegać! to lektura obowiązkowa dla tych, którzy, jak ja, dopiero przygodę z bieganiem zaczynają (ku motywacji!)  oraz dla tych, którzy już biegają (aby przypomnieli sobie, jak wielką frajdę może to sprawiać). Beata Sadowska o bieganiu pisze tak, że aż chce się przerwać lekturę, założyć buty... i pójść pobiegać. A do tego przez prawie 300 stron przemyka się w tempie maratońskim: książka bowiem wciąga jak najlepsza powieść.

Profil Beaty Sadowskiej na Facebooku - KLIK

Czytaliście? Przeczytacie? Polecam! :)

Książkę przeczytałam dzięki współpracy z księgarnią Matras. I jak tu nie biegać do kupienia na stronie www.matras.pl - KLIK.


11 komentarzy:

  1. Książka musi być super, bo Beata jest super :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawa jestem tej książki bo widziałam już kilka dobrych opinii o niej:)

    OdpowiedzUsuń
  3. W moje ręce też ta książka wkrótce trafi i już nie mogę się doczekać kiedy ją przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja właśnie czytam i mimo, że jeszcze nie skończyłam to już ją uwielbiam i polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. o ! to chyba książka w sam raz dla mnie :D zaczęłam biegać stosunkowo niedawno , ale już zdążyłam to pokochać <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Kupiłam książkę pod wpływem impulsu i nie żałuję. Jest rewelacyjna. Beata Sadowska bez nachalności, z wielką lekkością zaraża swoją pasją a tytuł doskonale oddaje to co znajdziemy w środku.

    OdpowiedzUsuń
  7. Przeczytałam ją ekspresowo, bardzo pozytywna książka:) Uśmiałam się kilka razy i nabrałam ochoty na jakiś grupowy bieg. Już mam kolejkę chętnych znajomych, na pewno sama też jeszcze do niej wrócę:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Przeczytałam dosłownie w kilka godzin! Bardzo mi się podobała, zwłaszcza to luźne podejście do biegania, ta szczerość, choć opowieść o braku umiejętności obsługi zegarka odbieram jako lekką kokieterie autorki ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Podejrzewam, że będę chciała ją przeczytać, bo za bieganie jakoś ciężko mi się zabrać:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Chciałabym i przeczytać i biegać jednak jest jedno ale , moje lenistwo mianowicie :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Excellent web site. Plenty of helpful information here.
    I'm sending it to several buddies ans additionally sharing in delicious.
    And obviously, thanks in your effort!

    Take a look at my weblog: compagnie de demenageur sherbrooke

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...