poniedziałek, 17 czerwca 2013

Lato takie, jakie 15 lat temu... mi się marzy :)

Piętnaście lat temu miałam lat trzynaście... i od września czekałam na wakacje. Lubiłam się uczyć, nie powiem, ale jeszcze bardziej lubiłam wakacje.

Szczerze? Nie pamiętam, jaka pogoda była za oknem w drugiej połowie czerwca 1998 roku. Nie pamiętam, w co się wtedy ubierałam, nie pamiętam, czy wyjechałam z rodzicami nad morze, czy w góry, nie pamiętam, czy miałam włosy długie czy krótkie (chociaż pewnie jest to do sprawdzenia na starych zdjęciach), nie mam zielonego pojęcia, jakiej muzyki wtedy słuchałam i po które książki sięgałam.

Pamiętam za to, że dni były cudownie długie, czas między śniadanie a obiadem rozciągał się jak guma do żucia. Pamiętam, że opalałam nogi na balkonie, wieczorem chodziłam na pobliski plac zabaw posiedzieć na huśtawce, pamiętam, że wstawałam bladym świtem i jechałam rowerem do babci na wieś, na śniadanie, a kiedy wracałam, szłam pograć z koleżanką w badmintona. 

Od kilku lat wakacje... wakacje są. I nie jest to dla mnie czas wyjątkowy. Fakt, cieszę się, że jest ciepło, gdzieś tam czasem pojadę, ale generalnie lato jakoś specjalnie nie różni się od pozostałych części roku.

O tym, że chciałabym to zmienić, pisałam już tutaj: KLIK.

Punkty z tej listy z przyjemnością realizuję, jem truskawki, kolejny raz na obiad wcinam zupę z botwinki, obserwuję, jak w doniczce rośnie bazylia. 

Nie jest to jednak jeszcze to, co bym chciała, aby było.

Od kilku dni spisuję w kalendarzu listę rzeczy, które mają mi pomóc sprawić, by lato było takie, jak dawniej. Inaczej: kompletuję listę rzeczy, które robiłam kiedyś, a które później zaprzestałam. 

Lista jest cały czas otwarta, dlatego wszelkiego pomysły, jak ją uzupełnić, mile widziane :)

Rzeczy które sprawiały, że lato piętnaście lat temu było wyjątkowe:

- I Program Polskiego Radia - Lato z Radiem. U Was w domu też grało?

- Lody! Jadłam co najmniej jednego dziennie i miałam w nosie kalorie! :)

- Kompoty! Boże, jak ja dawno nie piłam kompotu! A moja babcia gotowała je prawie codziennie!

- Książki! Czytane pod drzewem, na kocu, na balkonie. I co za tym idzie...

Wyprawy do biblioteki! Teraz, kiedy mam ochotę coś przeczytać, po prostu to sobie zamawiam w jakiejś księgarni internetowej. A kilkanaście lat temu wyjście do biblioteki to była cała wyprawa! 

- I co z tego? Oj, kiedyś zdecydowanie mniej przejmowałam się tym, jak wyglądam... i to dawało mi sporo luzu. Bo i co z tego, że nie mam umalowanych rzęs? Za okularami i tak nie widać :) A potem wyszła baba z człowieka i bez pełnego "mejk apu" z domu nie wyjdzie :)



- Siedzenie na ławce przed blokiem. Właśnie wyjrzałam przez okno. Przed moją klatką nie ma ławki! Jak to możliwe?

- Chichranie się! Ten pomysł podsunął mi mój tata. Podobno jak byłam młodsza, non stop się z czegoś chichrałam... martwić losami świata zaczęłam się ciut później. Więc może w tym roku też się trochę pochichram :)?



- Spacery! Ja naprawdę sporo wtedy chodziłam, głównie z moim nieodżałowanym psem Bąblem. I nie po betonie: po trawie i łąkowych ścieżkach. Oj, trzeba sobie te dawne ścieżki przypomnieć! :)

- Bez czapki nie wyjdziesz z domu! Ten tekst słyszałam nie tylko zimą, latem chyba nawet częściej, gdyż moja mama bała się, że dostanę udaru :) A potem dorosłam, nikt mnie nie pilnuję i chodzę latem z gołą głową :) Może chociaż o jakimś kapelusiki słomkowym pomyślę? :)

- Klapki! Dlaczego przestałam chodzić w klapakach? Ot, zagadka :)

- A co tam! Na szczęście z filozofii "Acotam!" jeszcze trochę mi zostało i czasem tak właśnie sobie myślę... i wspinam się na najwyższy snopek siana i pozuję z głupią miną. A kiedy się wygłupiać, jak nie teraz? Zdjęcie celowo niepoprawione :)


Dodajcie coś od siebie: co robiliście latem kiedyś, a nie robicie teraz? :)

19 komentarzy:

  1. Ja pamiętam maj 1998, bo wtedy do Pierwszej Komunii szłam i na próbę w sobotę szłam w krótkich spodenkach ^^ Było baaaardzo ciepło. Mi brakuje skakania w gumę. Ostatnio widziałam dwie dziewczynki, które miały "przywiązaną" gumę do jakiegoś słupa i im co chwilę spadała. Aż chciałam podejść i powiedzieć "To nie tak się ją wiąże". Żałuję, że tego nie zrobiłam i sama bym sobie poskakała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, w gumę też bym sobie poskakała :P Hmm... czy ja mam jakieś kuzynki w stosowanym wieku, które mają gumę :P?

      Usuń
  2. Wiadomo, że jak był człowiek młodszy to miał mniej zmartwień i więcej czasu :). No, a teraz praca szkoła ;P. Ciężko o fajne wakacje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie są argumenty :) Chcę mieć wakacyjne wakacje i będę takie miała :P

      Usuń
  3. Skakanie w gumę! To było super :) i fikołki na trzepaku, umiałam ich kilkadziesiąt, tzn. tak wtedy liczyłam, ale pewnie były to modyfikacje w stylu "przesunę rękę o 3 cm i będzie to już inny fikołek".
    Ogólnie dużo się kiedyś włóczyło po osiedlu. Nadal się włóczę, ale już innymi ścieżkami ;)

    Podstawowa różnica między "kiedyś" a "teraz" to brak wakacji na wsi. Pod tymi słowami kryje się milion czynności - chodzenie po drzewach, uczestniczenie w sianokosach i żniwach itp.
    Teraz tego nie ma. Mam wrażenie, że moja dorosłość zaczęła się kiedy to utraciłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, że to samo sobie uświadomiłam? I te chwile na wsi są już nie do odtworzenia, bo nie ma już mojej babci :(
      Zmieniło się również to, że kiedyś odbierałam świadectwo... i już! Wolność, zero problemów, zero zmartwień. Teraz tak się niestety nie da.

      Usuń
  4. Dla mnie kiedyś lato oznaczało cały dzień siedzenie na dworze albo na basenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A właśnie: basen! Też chodziłam i nie wychodziłam z wody :))))))))

      Usuń
  5. Realizuję na co dzień 9 z wymienionych przez Ciebie czynności. Dobrze co :D ? A myślę, że spróbuje to jeszcze bardziej podkręcić!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie! :)
      To są tak naprawdę głupoty, ale chciałabym, żeby te wakacje były bardziej wakacyjne niż poprzednie... :)

      Usuń
  6. W gumę czy w linkę z chęcią bym sobie poskakała - to były czasy.... ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I wiszenie głową w dół na trzepaku :)

      Usuń
  7. Ja pamiętam, że zawsze w wakacje jeździłam z moją mamą i siostrą do dziadka na pasiekę. Mama pomagała wirowac miód, a my zabierałyśmy małe kotki (tam zawsze jakieś były) i bunkrowałyśmy sie gdzies, gdzie nie było pszczół. Jadłam truskawki wprost z krzaczka, bawiłam się z siostrą, kręciłam na starej, rozwalonej karuzeli, cmotkałam miód jeszcze nieodwirowany, z woskiem. Mama kupowała mi zeszyty i bardzo dużo rysowałam :D. Jak nie jeździłam do dziadka, to bawiłam się przed blokiem z wszystkimi dzieciakami z osiedla, chodziłam na działkę, na lody. teraz ten gorący okres nie ma juz dla mnie takiego klimatu jak kiedyś. Nadal jeżdżę do dziadka, ale to juz nie to samo. Teraz jadę tam sama pomagać, umyć okna, poczytać, pochodzić po mieście, pójść na basen.

    OdpowiedzUsuń

  8. zapraszam serdecznie na moje rozdanie:
    http://owiecccckowa-szafa.blogspot.com/2013/06/lato-przyjdz-rozdanie-bluzeczkowe.html
    przywołujemy lato

    OdpowiedzUsuń
  9. lato jest dla mnie nadal takie samo, może dodatkowo pracuję, pozatym spaceruję, chodze na bosaka, cieszę się słońcem, wychodzę bez makijażu i czytam książki:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo fajny pomysł na przywołanie wspomnień... U mnie najlepiej chyba działają zapachy i smaki, nawet wczoraj śmiałam się do mojej mamy, że dopiero rozpoczęły się wakacje, bo jadłam pierwsze brzoskwinie tego lata. Jeśli dodać do tego lody o smaku toffi, truskawki i opalanie... Jak dla mnie komplet :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Będzie mi bardzo miło gdy przyłączysz się do zabawy, tutaj informacje :
    http://canwhatiwant.blogspot.com/2013/07/mie-zaskoczenie.html

    OdpowiedzUsuń
  12. Obudziłaś moje wspomnienia tym postem! 18 lat temu faktycznie człowiek jakoś tak mniej się przejmował swoim wyglądem, latał od rana do wieczora po podwórku, mama robiła zupę z botwinką i deser z truskawkami i bitą śmietaną, w wakacje jeździliśmy do babci i cały dzień spędzaliśmy nad jeziorem, pamiętam smak ciastek z cukrem które wraz z rodzeństwem wcinaliśmy po wyjściu z wody, pamiętam jak tato budował zamki z piasku nad morzem, najpiękniejsze! A teraz ? 26 dni urlopu w roku i tak jakoś na nic nie ma czasu albo kasy. Eh życie ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano, życie :)
      PS Ciasto z rabarbarem piecze się błyskawicznie... i tak cudownie się przy nim wspomina! :)

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...