wtorek, 3 czerwca 2014

Najgłupsza wymówka świata

ZROBIŁABYŚ... ale pogoda nie taka?
Za zimno, za gorąco, za duszno, wieje, pada czy może w ogóle pogoda nie zachęca... jaka by nie była?
Dziewczyny, ogarnijmy się! Jak mądrze powiedziała pewna Pani od polityki: sorry, taki mamy klimat!





Wyglądam przez okno... no cóż, pada. Podobnie jak wczoraj, podobnie jak przedwczoraj i podobnie jak w ubiegłym tygodniu i podobnie jak rok temu.

A wcześniej były upały. Czyli co? Tak gorąco, że żyć się nie da.

Jesienią czekałyśmy na wiosnę. Zrobi się cieplej, będzie się więcej chciało. Tylko... jakoś się nie chce. A nie chce się, bo...? Bo pada! Albo jest za gorąco! Jak żyć?

Jaka pogoda byłaby więc idealna?

Dla mnie to ok. 22 stopnie, lekki wietrzyk i lekkie chmurki, żeby słoneczko nie prażyło za mocno. Wieczorem i w nocy może być burza, żeby rano było rześko. Cudownie! Tylko ile mamy takich dni w roku?

Należę do osób, które na pogodę potrafią zwalić wszystko. Na studiach nie chciało mi się uczyć, bo padał deszcz, spadło ciśnienie i motywacja. Nie chciało mi się też uczyć, gdy pogoda była słoneczna - kto by marnował taki dzień na naukę? Mogę odwlekać załatwienie jakiejś sprawy na mieście w nieskończoność, bo są chmury, może zacząć padać i wtedy zmoknę. No tragedia! A zimą to już w ogóle. Poślizgnę się i złamię kręgosłup. Albo od mrozu popękają mi naczynka na twarzy. Albo, albo, albo. Aż wstyd to wszystko pisać.

A tymczasem... nie ma złej pogody, są tylko słabe charaktery i nieodpowiednie ubrania. 

Pukam się w głowę i tłumaczę sama sobie: Ania, czy nie lepiej energię, którą tracisz co chwila wyglądając przez okno zużyć na czynność, którą planujesz wykonać?

Kiedy jest taka pogoda jak dziś, działam na autopilocie. Nie analizuję, nie roztrząsam, czy aby na pewno mi się chce (bo wiadomo, że mi się nie chce) i czy aby na pewno nie mogę czegoś zrobić innym razem.

Zakładam buty, biorę parasol/nasuwam kaptur na głowę i... go! 

Nie ma lepszej strategii. Może nie musimy od razu śpiewać w deszczu (no, chyba, że ktoś ma taką fantazję), ale z kijkami przejść się można. 

No to co? Kto dziś biegał, jeździł na rowerze czy w ogóle wyszedł z domu? :)

13 komentarzy:

  1. Gorszą wymówką jest "zrobię to później" - moje, mam wrażenie, motto życiowe... ;<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wieczne odwlekanie? Też to przerabiałam :)

      Usuń
  2. Wiesz że o tym samym ostatnio myślałam?:D Że człowiekowi to nigdy nie dogodzi. Albo za zimno,albo za gorąco,a przecież lepiej wyjdzie jak takie marudzenie odrzuci się na bok i po prostu zacznie działać. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja to nawet wolę, jak pada i pochmurno. Bez przesady oczywiście, nie za dużo i nie za długo. Ale wtedy to mam większą motywację do pracy - czy to fizycznej, czy umysłowej. Pogoda słoneczna mnie rozprasza :)

      Usuń
    2. A mnie słońce motywuje, pozytywnie nastraja... tylko nie mieszkam w Brazylii i bez tego słońca też się trzeba nauczyć żyć :)

      Usuń
  3. Gorąco źle...zimno źle...wymowka zawsze sie znajdzie :) tez takich powodów kiedy szukalam, ale na szczęście zmienilam myslenie i pogoda nie jest mi straszna :) szkoda zycia na wieczne marudzenie :)

    http://live-laught-love00.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, wymówkę na usprawiedliwienie własnego lenistwa znaleźć bardzo łatwo :)

      Usuń
  4. Ja uwielbiam takie widoki z okna. Uwielbiam, jak mi deszcz puka w szyby, jak po nich spływa, no i to ołowiane niebo... Zieleń jest wtedy po prostu fantastyczna, niebywałe odcienie, których nie widać w słońcu. Do tego wielki kubek ulubionej herbaty, kawy, książka, kocyk... Rozmarzyłam się:). A kiedy trzeba wyjść z domu, też się cieszę - w deszczu pyłki mnie tak nie atakują:)))
    Trzymajcie się!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko pięknie... do momentu, kiedy siedzę w domu i nie muszę nigdzie iść. Gdy wypadałoby się jednak ruszyć... pojawia się malutki problem :)
      Najczęściej coraz rzadziej :)

      Usuń
    2. W deszczu i wietrze też fajnie się spaceruje, a jak się oddycha! Tak myślę, że skoro tyle takiej pogody w tym naszym klimacie, to wypadałoby nauczyć się takiej prostej zmysłowej radości z tego, że wiatr na mnie wieje, że deszcz mnie moczy. Bez przesady ale - by się nie zaziębić:)

      Usuń
  5. No akurat ta pani to zbyt madrze nie powiedziala w kontekscie oryginalnej wypowiedzi, aczkolwiek w kontekście Twojego wpisu - jak najbardziej. ;) Co do wymówek - haha, skad ja to znam! Dlatego najlepiej nie dopuszczać do głowy pytań i myśli o to czy mamy ochotę - zanim się pojawią już róbmy ćwiczenia, po prostu róbmy i nie myślmy, zaczynajmy i nie zastanawiajmy się! :D (niezłe hasło, swoją drogą :P )
    Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetnie Cię rozumiem, ja także czasami mam takie dni. Jednak staram się z tym walczyć. Najczęściej robię sobie listę rzeczy do zrobienia. Patrzę na nią i wiem, że nikt za mnie tego nie ztobi tak więc po co to odwlekać. Satysfakcja kiedy poszczególne punkty znikają z mej listy jest taka duża, że od razu dostaje skrzydeł i więcej mi się chce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pogoda nie jest argumentem.
      Podobnie jak "nie chce mi się" nie jest argumentem :)

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...