środa, 4 maja 2016

Work-life balance, czyli o tym, jak osiągnąć życiową równowagę

W swoim życiu zawodowym miałam różne okresy. Bywały momenty, kiedy dojazd do pracy zajmował mi prawie cztery godziny dziennie, a sama praca, standardowo, osiem. Marudziłam wtedy, że moje życie to tylko autobus i siedzenie za biurkiem. Bywało, że również siedziałam za biurkiem, ale już w domu, szukając jakiegoś stałego zajęcia. Miałam wtedy mnóstwo na czytanie książek, oglądanie filmów, szydełkowanie itp., ale, niespodzianka!, nadal nie byłam zadowolona. 

Beata Rzepka, autorka książki Work-life balance, stwierdziłaby pewnie, że moja życiowa równowaga była wtedy mocno zachwiana, a ja sama powinnam uważnie przyjrzeć się temu, co robię i zbalansować to, co zbalansowania wymaga.




Na ogół jest tak, że kiedy mówimy o work-life balance, myślimy o tym, jak mniej pracować, aby mieć więcej czasu dla siebie, rodziny, bliskich. Miałam już okazję przekonać się, że przegięcie w żadną stronę nie jest dobre. Kiedy wszystko kręciło się tylko wokół pracy byłam zła i sfrustrowana. Kiedy tej pracy nie miałam, marzyłam, żeby wstać rano i mieć gdzie iść - nie dogodzisz! 

Równowaga - to słowo - klucz w książce Beaty Rzepki. Jak tę równowagę osiągnąć? Myślę, że ten, kto znalazłby uniwersalną odpowiedź na to pytanie z marszu otrzymałaby honorową nagrodę ZASŁUŻONY DLA LUDZKOŚCI :)

Jedyna reguła jest bowiem taka, że żadnej reguły, jeśli chodzi o osiąganie balansu, nie ma. Jedni będą się cieszyć, gdy wyjdą z pracy po 10 godzinach (bo równie dobrze mogli w niej spędzić całą noc), inni będą szczęśliwi, gdy szef w weekend zadzwoni tylko 3 razy (bo równie dobrze mógłby zadzwonić 30).

Co zatem robić, gdy nie ma żadnych reguł? Najlepiej... wypracować sobie własne. I o tym, mówiąc w skrócie, jest książka Work-life balance. Autorka podsuwa sporo pomocnych ćwiczeń (o jednym z nich jeszcze napiszę!), które pomogą nam określić, co jest dla nas ważne i na co naprawdę chcielibyśmy poświęcić czas. Jest trochę rozważań o tym, co nam przeszkadza w osiągnięciu równowagi oraz o tym, że... liczy się jakość, a nie ilość! No właśnie, to ostatnie odkryłam niedawno na własny użytek.

Odkąd przeprowadziłam się do Wrocławia, codziennie rozmawiam z mamą przez telefon. Tak, codziennie :) Zaczęłam się jednak łapać na tym, że wykonywałam w tym czasie mnóstwo innych, w moim mniemaniu mało angażujących czynności: grałam sobie w grę, malowałam paznokcie, przeglądałam strony w necie. I co? Wychodziło na to, że po 15 minutach rozmowy tak naprawdę nie potrafiłam powiedzieć, o czym rozmawiałyśmy! Bez sensu takie rozmowy!

Jedna z moich znajomych nie rozstaje w telefonem. Rozmawia, jednocześnie przeglądając strony. Szczerze? Coraz mniej lubię spotykać się z nią, gdyż nie czuję, abyśmy naprawdę się spotykały.

W tej chwili jestem na etapie, w którym czuję, że wszystkiego mam w życiu akurat: ani za dużo, ani za mało - uffff... :) Książka natomiast w fajny sposób pokazuje, jak sobie poukładać poszczególne elementy, by wszystko do siebie pasowało i abyśmy nie mieli wrażenia, coś nam umyka. Polecam! Nie tylko zapracowanym :)

Beata Rzepka
Work-Life Balance
Sensus
oprawa miękka, 144 stron



5 komentarzy:

  1. Tytuł brzmi interesująco i potrzebująco- zwłaszcza w moim przypadku !

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie przepadam za poradnikami, ale ta książka wydaje się ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Człowiek jest istotą przekorną niestety, nie dogodzisz:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Równowaga między życiem a pracą to chyba jedno z największych wyzwań w dorosłym życiu. Jak jeszcze dochodzi do tego opieka nad małymi dziećmi i potrzeba pieniędzy to robi się z tego niezły galimatias. Ciekawa jestem czy autorka podołała tematowi... Ja cały czas szukam tej równowagi - może kiedyś uda mi się ją osiągnąć.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja ciągle z czymś przeginam, a dostrzegam to z naprawde dużym opóźnieniem ;)
    Ewa

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...