wtorek, 24 maja 2016

Energia na zawołanie (testowałam osobiście!)

Nienawidzę słowa "produktywność". Nie wierzę ludziom, którzy twierdzą, że po prostu kochają swoją prace i zawsze idą do niej z uśmiechem na ustach. Nie ufam tym, którzy zapewniają, że na treningach zawsze dają z siebie 200%. Mimo to, jestem głęboko przekonana o tym, że to nasze zachowanie ma wpływ na to, jak się czujemy... a nie odwrotnie. I chyba odkryłam sposób, jak dodać sobie energii na zawołanie.

Skąd brać energię?



O co mi chodzi?

Tak, jak napisałam wyżej: 100% efektywności przez 100% czasu jest według mnie po prostu nieosiągalne.

Jeśli jednak wstaniemy z łóżka (obowiązkowo lewą nogą!) i z marszu zaczniemy zachowywać się tak, jakbyśmy mieli ochotę natychmiast z powrotem zakopać się w pościeli, to prawdopodobnie będzie tak, że cały dzień można spisać na straty. 

Istnieje jednak alternatywny scenariusz.

Nie działaj tak, jak się czujesz.
Zacznij działać tak, jakbyś chciała się czuć.

Czyli z uśmiechem na ustach, energicznie, z werwą.

I nieważne, że będzie to sztuczne! Przeczytałam niedawno, że osoby, które stosowały botoks, rzadziej odczuwają gniew... ponieważ nie mogą wykrzywić twarzy w grymasie złości.

Kilka dni temu, na potrzeby dzisiejszego tekstu, zrobiłam mały eksperyment w grupie moich przedszkolaków. Najpierw wyciszyłam dzieci, następnie poprosiłam, aby usiadły jedno za drugim (tak, żeby nie widziały swoich twarzy) i uśmiechnęły się. Przez pierwszych 10 sekund ich uśmiechy przypominały sztuczny grymas. Chwilę później, wszyscy chichrali się w najlepsze.

Jeśli więc wyjątkowo nie mam ochoty na sprzątanie... zaczynam sprzątać wyjątkowo energicznie, podśpiewując pod nosem.

Jeśli czuję, że za chwilę zalegnę pod kołdra na dobre, żwawo spod niej wyskakuję i na dzień dobry robię powitanie słońca.

Zamiast wymyślać kolejną wymówkę, która miałaby usprawiedliwić moje lenistwo, po prostu zakładam buty i wychodzę z domu z kijkami.

To wszystko brzmi dla Ciebie fałszywie? A jakie to ma znaczenie, skoro działa?

17 komentarzy:

  1. Trafiłaś w samo sedno. Czasami zdarza mi się pospać dłużej. Niestety zauważyłam, że w takie dni jestem o wiele mniej produktywna. Później zaczynam pracę i jestem jakaś mało zorganizowana. Natomiast gdy dzień zacznę wcześnie wszystko idzie o wiele lepiej. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam dobrze tą prawidłowość. Im dłużej śpię, tym mniej mi się chce :)

      Usuń
  2. Dobry pomysł - przyda mi się dzisiaj, bo jestem ekstremalnie zdemotywowana :). Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. No to wyskakuję z łóżka, bo czuję, że mogłabym tu jeszcze z godzinę gnić z telefonem w ręku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Z telefonem w ręku" - skąd to znam? :)

      Usuń
  4. Zaraz to przetestuje :D strasznie ospała jestem ostatnio :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też! Mogłabym spać i spać :)

      Usuń
  5. 'Fake it till you make it' ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Masz 100% racji! To nawet udowodniono naukowo!
    https://www.youtube.com/watch?v=Ks-_Mh1QhMc

    OdpowiedzUsuń
  7. Też słyszałam, że to działa:). Albo jak jesteś smutny/a, to się szeroko uśmiechaj, nawet spróbuj się śmiać, kiedy ci wcale nie do śmiechu, podobno to poprawia nastrój. Takie małe sztuczki wobec własnego umysłu.

    OdpowiedzUsuń
  8. Pracuje zdalnie z domu i czasem zmotywowanie się do wstania o 8 rano, gdy na zewnątrz zimno i mokro jest nie lada wyczynem.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zamiast marudzenia, działanie! Podpisuję się obiema łapkami :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak ktoś się ma zły humor, to najlepszy sposób żeby go poprawić to zrobić coś dla siebie. I nie muszą to być od razu zakupy, ale spacer po parku, wyjście do biblioteki czy na masaż. Od razu zmiana nastroju!

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...