wtorek, 28 kwietnia 2015

Po co mi ten cały DETOKS?

Detoks - modne słowo. Zewsząd bombardują nas teksty o tym, jacy to jesteśmy zanieczyszczeni, jak nasze ciało kumuluje toksyny, które z kolei przyczyniają się do wielu chorób, w tym nowotworów. Szczerze? Nie wiem, czy do końca w to wierzę. Po prostu do tej pory nie natrafiłam na rzetelne badania, które mówiłby o tym, jakie to KONKRETNIE toksyny nas zaśmiecają. I nigdy nie spotkałam się z badaniami, które porównywałyby poziom toksyn "przed" i "po" detoksie. Mimo to, uległam tej modzie. Dlaczego? Już wyjaśniam.

Przede wszystkim: trafiłam na świetną książkę Kasi Bem Happy Detoks. I stało się: książka do mnie przemówiła. Autorka pisze tam o trzech filarach zdrowia: jodze, medytacji i zdrowym odżywianiu. O ile z jogą romansują regularnie, medytacja fascynuje mnie od niedawna, tak to, co przez ostatnie kilka tygodni lądowało u mnie na talerzu miało więcej wspólnego z "zaśmiecaniem" niż "odżywianiem". Schemat zawsze ten sam: najpierw ciacho dwa razy w tygodniu, potem codziennie, na koniec ciastko zamiast obiadu, a czekolada na kolację. Mało tego: rozsmakowałam się w zapiekankach z Biedronki z żółtym serem (yyy...) Czarę goryczy przelały przedszkolne obiady: białe pieczywo, żółty ser, zupki mleczne, naleśniki, pierożki... długo by wymieniać.

Kasia Bem proponuje natomiast mega prostą i w miarę tanią dietę, opartą na kaszach, warzywach i owocach. 
Ani się spostrzegłam, a wyeliminowałam z diety nabiał, mięso, gluten, cukier, kawę... zapiekanki! i inne mniejsze lub większe świństewka. Bezboleśnie! No, prawie bezboleśnie, kawa śniła mi się po nocach. 

Po drugie: ostatnio całkowicie rozregulowałam sobie pory posiłków. Śniadanie jednego dnia jadłam o 5 rano, następnego o 11. Na obiad były albo dwa dania plus ciacho... a następnego dnia post. Kolacja jako główny posiłek dnia również się kilka razy zdarzyła. Podejmując się detoksu uparłam się, że będę jadła regularnie, bez pomijania posiłków i bez podjadania. W weekend natomiast piłam tylko soki, o czym będzie jeszcze osobny post. 

Z jakimi zamierzeniami przystąpiłam do detoksu? Gdzieś tam z tyły głowy majaczyło mi słowo "oczyszczanie", ale głównie liczyłam na:

- więcej energii, co oczywiste w przypadku diety, gdzie je się dużo, ale lekko;

- odzyskanie smaku - pamiętam, że kiedy dawno, dawno temu stosowałam dietę South Beach,  potem odrzuciło mnie od... mojej ulubionej czekolady. Wydała mi się obrzydliwie słodka... i w sumie tej jednej do dziś za bardzo nie lubię. Z mojego dietowego doświadczenia wiem, że kiedy zaczynamy jeść właściwie, nagle zaczyna nam przeszkadzać sól i używamy jej mniej, nie mamy też ochoty na żywność przetworzoną - i u mnie faktycznie tak się stało;

- detoks zazwyczaj obiecuje, że cellulit ulegnie zmniejszeniu, poprawi się cera, wzmocnią włosy i paznokcie - no cóż, tu na razie efektu "wow!" nie ma, ale też nie liczyłam na cud, który wydarzy się przez tydzień (bo tyle już trwa mój detoks);

- po cichu liczyłam też na spadek wagi... i to się udało: -2,6 kg. Brawo ja! :)

Przez cały detoks prowadzę codzienne zapiski, o moim samopoczuciu, o tym, co jadłam i jak to wyglądało - macie ochotę na taką relację dzień po dniu?

11 komentarzy:

  1. O jej. Juro lecę po tę książkę. Zastanawiałam się, czy ją sobie kupić. I własnie mnie przekonałaś;) Dziękuję;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że Ci się spodoba :)))))

      Usuń
  2. ja z chęcią poczytam o Twoich doświadczeniach- także czekam na relacje. Bo już niejedną książkę kupiłam, ale jakoś nie udało mi się wdrożyć w życie zdrowszego stylu żywienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, ta dla mnie okazała się mega, mega motywacją :)

      Usuń
  3. Jestem ciekawa tego wyzwania. Chętnie przeczytam Twoje codzienne relacje.

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka też mnie przekonała:) Chętnie przeczytam Twoje zapiski z każdego dnia, powodzenia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Relacja już jest. Z małym poślizgiem, ale jest :)

      Usuń
  5. Ja też muszę no siebie wreszcie zadbać, bo od jakiegoś czasu strasznie zaniedbałam swoje odżywianie. Ja jednak robię metodę małych kroczków i obecnie rozpoczęłam od wrócenia do picia 1,5-2 l płynów i zdrowych śniadań zamiast kawy na pusty żołądek.
    Czekam na relację z poszczególnych dni:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  7. Z podobnych jak Ty przyczyn przystąpiłam do happy detoksu (jestem w czwartym dniu). Książka jest świetna, pięknie wydana, napisana w bardzo przystępny sposób i jadłospis niesamowicie mi odpowiada. Bardzo chętnie przeczytam Twoje "dzień po dniu" :)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...