poniedziałek, 25 listopada 2013

Siłownia? Najlepsze, co mogłam dla siebie zrobić!

Szczerze? Uważam, że nie ma sensu bić piany nad tym, co lepsze: trening w domu czy siłownia. Ważne, żeby w ogóle ćwiczyć. Ja po roku ćwiczeń w domu zdecydowałam: idę na siłownię! Moje wrażenia po trzech tygodniach? Proszę bardzo! :)






Na siłownię poszłam pierwszy raz zaledwie miesiąc temu - jestem więc kompletnym laikiem i nie zamierzam tego ukrywać. Do ćwiczeń podchodzę jednak z entuzjazmem charakterystycznym dla początkujących, co często kończy się tym, że porywam się na coś, co jest dla mnie po prostu za trudne :)

Dlaczego siłownia? 

Przez pogodę! Skończył się piękny październik, nadszedł szarawy listopad, a ja nie mam zacięcia, by jeździć w deszczu na rowerze czy śmigać na rolkach omijając kałuże. Sporadycznie wychodziłam na kijki - z naciskiem na słowo "sporadycznie", jeśli zaś chodzi o ćwiczenia w domu, mój entuzjazm spadł do poziomu zero. Coś trzeba było wymyślić!

Przez Fitbody, czyli Alicję. Poczytajcie, jak pisze o siłowni, zajrzyjcie na jej profil - mnie przekonała!

Przez samą siebie! Jazda na rowerze przez 50 km bez przerwy? Spoko luz! Rolki przez godzinę? Phi! 45 minut cardio? Proszę o więcej!
Hantelki cięższe niż 1 kg? Nie dam rady! Podciągnięcie się na drążku? Nie dam rady! Mięśnie? U mnie żadnych mięśni nie widać!

W którymś momencie stwierdziłam więc krytycznie, że o ile z wytrzymałością jest u mnie całkiem, całkiem, tak siła leży i kwiczy. W tej sytuacji nie było sensu zapisywać się na aerobic, step czy pilates. Doszłam do wniosku, że te rzeczy mogę poćwiczyć sobie w domu. Do osiągnięcia tego, na czym mi zależy, potrzebuję po prostu siłowni. Więc poszłam.

Mój pierwszy raz

Wybierając siłownię, kierowałam się przede wszystkim tym, żeby była jak najbliżej mojego domu. I jest: droga zajmuje mi dosłownie 10 minut spacerkiem - to niewątpliwy plus. Minusem w pierwszej chwili okazało się to, że siłownia jest typowo męska. Tak: większość jej powierzchni zajmują maszyny i strefa wolnych ciężarów, w kącie upchnięta jest bieżnia, rowerki, orbitrek, twister, step. Tak: kobiety spotykam bardzo rzadko, po prostu przychodzimy na inne godziny. Stali bywalce to napakowani panowie, którzy na początku nieco mnie onieśmielali.

Całe szczęście, na mojej siłowni jest trenerka: przemiła dziewczyna, która pokazała mi, jak się obchodzić z maszynami, żeby nie zrobić sobie krzywdy i jak ćwiczyć, żeby osiągnąć to, na czym mi zależy. To jest ogromny plus: mieć takiego anioła stróża nad sobą :)

Moje wrażenia?

Jest super!!! :)

Tyle w skrócie. A co mi się tak podoba?

- przede wszystkim: dotychczas nie zdawałam sobie sprawy, ile błędów robię! Fakt, wiedziałam, że technika jest ważna, ale nie miał mnie kto skorygować. Okazało się, że ogromne znaczenie ma to, jak w czasie ćwiczeń trzyma się głowę, jak ważne jest ułożenie rąk oraz to, czy patrzę w podłogę czy przed siebie.

- zakwasy! Moje ciało dawno nie pracowało tak intensywnie. Na drugi dzień czuję dosłownie każdy mięsień, mam więc poczucie, że czas spędzony na siłowni nie poszedł na marne.

Jak wyglądam po wyjściu z sali? Spójrzcie na zdjęcie po lewej stronie: ledwo żyję... ale żyję! :)

- wymiary! Od jakiegoś czasu stały w miejscu. Mam zamiar pomierzyć się cała dopiero za kilka dni, jednak nie wytrzymałam i sprawdziłam talię: 2 cm mniej, ha! :)

- towarzystwo! Do napakowanych panów absolutnie się nie porównuję, jednak obserwując ich, podpatrzyłam kilka fajnych ćwiczeń, np. z kijem od szczotki :)

- towarzystwo raz jeszcze! Kilka razy mijałam się z dziewczyną, która w tej chwili wygląda tak, jak ja chciałabym wyglądać za pół roku. Po rozmowie z nią wiem, że siłownia baaardzo zbliża do takiego ideału :)

- urozmaicenie! Nie ukrywajmy: w domu nie mam tylu hantli, nie mam tych wszystkich ławeczek, modlitewników, suwnic itd. Ogromnie mi się to podoba!

- pieniądze! To dodatkowa motywacja, żeby się nie lenić. Zapłaciłaś Ania za karnet? To go wykorzystaj! Co ochoczo czynię :)

"Skutkiem ubocznym" ćwiczeń jest lepsze samopoczucie, więcej energii i lepsza organizacja: staram się wszystko tak zorganizować i poukładać, żeby trzy razy w tygodniu wygospodarować to półtorej godziny między 16 a 17:30. W tym tygodniu ambitnie spróbuję pójść cztery razy - raz kozie śmierć! :)

To tyle. Na to, aby pisać o efektach, ulubionych ćwiczeniach i efektach jest jeszcze za wcześnie, ale taki wpis z pewnością za jakiś czas powstanie.

Chodzicie na siłownię? :)

20 komentarzy:

  1. Chodzę chodzę 3 razy w tygodniu! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie, że piszesz, bo ja póki co w fazie planów mam siłownię. Tylko szukam siłownię, gdzie nie spotkam moich uczniów,co niestety w moim niezbyt dużym mieście jest raczej trudne do zrobienia :D A jak często chodzisz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzy razy w tygodniu, na plus minus półtorej godziny. Na początek dla mnie idealnie :)

      Usuń
  3. zazdroszczę, sama chciałabym chodzić na siłownię ale lekarz mi zabronił ze względu na b. wysoką krótkowzroczność - podobno lepiej dmuchać na zimne.
    sama ćwiczę w domu, bez obciążenia, chociaż trochę dołujące jest to, że poświęcając tyle samo czasu na siłowni efekty miałabym o wiele szybciej... ale cóż, robię co mogę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonale Cię rozumiem... ja w lutym ćwiczyłam w nogą w gipsie - to było wyzwanie! Ale efekty też były, bo wtedy miałam mnóstwo czasu, żeby ćwiczyć regularnie :)

      Usuń
  4. Zachęciłaś mnie tym wpisem:) Tylko szkoda że nie ma u mnie takiej gdzie byłby tam jakiś doradca w tej kwestii,ale i tak można sobie poradzić:)

    A jaki plan wykonujesz? Układałaś go sama,czy ta Pani o której piszesz pomogła Ci w doborze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tej chwili, tak naprawdę, nie ćwiczę jeszcze z rozpiską w ręku.

      Wygląda to tak, że przychodzę, wskakuję na bieżnię, a potem trenerka mówi mi, co po kolei. Pierwszy tydzień to było głównie pokazywanie jak ćwiczyć, żeby było prawidłowo. Zaczynałam od dwóch serii po 12 powtórzeń każdego ćwiczenia, teraz stopniowo to zwiększam. Ćwiczenia przeplatam z bieżnią, a przeważnie kończę rowerkiem lub orbitrekiem.

      Wiele mogą Ci pomóc osoby, które już jakiś czas na siłownię chodzą, przynajmniej u mnie bardzo chętnie dzielą się wiedzą :)

      Usuń
    2. To ja poproszę o jakieś informacje szczegółowe jak to wygląda dokładniej u Ciebie:) Mogę liczyć na taki wpis?:)

      Usuń
    3. Jasne, siłownia to ostatnio mój konik i mogę mówić o tym bez przerwy :) Tyle, że na forum nie chcę pisać głupot, pochodzę jeszcze trochę, zdobędę więcej doświadczenia i z przyjemnością napiszę o planach, efektach itd. :)

      Usuń
  5. ja trzymiesiące temu urodziłam dziecko i znajoma wyciąga mnie na siłownię ale jakoś ciągle mi brak czasu:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy dziecku to zrozumiałe... ale aż mnie korci żeby powiedzieć, że dla figury jest to super sprawa :)

      Usuń
  6. Zgadzam się, że najważniejsze, żeby ćwiczyć.

    Sama nie lubię siłowni, bo czas ćwiczeń lubię wykorzystać na to, żeby pobyć sama ze sobą, zastanowić się nad różnymi rzeczami.

    Ale myślę, że ważniejsza jest regularność ćwiczeń i... czerpanie z nich przyjemności. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez długi czas myślałam podobnie: że wolę sama, bez towarzystwa, sam na sam z własnymi myślami :) Teraz jednak miałam po prostu ogromny problem z mobilizacją, a karnet, jakby nie patrzeć, mobilizuje :)

      Usuń
  7. Z siłowni korzystałam w czasie liceum czy podczas studiów, teraz ciężko mi się zebrać. Zainwestowałam w buty i biegam;) Właśnie wróciłam, pierwszy bieg w śniegu w tym sezonie zaliczony:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brawo! Żałuję, ale nie mam zacięcia do biegania :(

      Usuń
  8. Super! Kiedyś chodziłam, w końcu bycie córką ciężarowca do czegoś zobowiązuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Pewnie. nieważne czy ćwiczycie w domu, czy na siłowni. Najważniejsze to się ruszać.
    Początkującym proponuje porozmawiać najpierw z trenerem. Na każdej siłowni powinien być.

    OdpowiedzUsuń
  10. Zastanawialiście się kiedyś czemu ludzie na siłowni, klubie lub innych podobnym miejscach skupiają na was swój wzrok ?
    Może dlatego że robicie coś, czego robić nie powinniście ?
    Przedstawiam wam artykuł "Sportowy savoir vivre, czyli czego nie robić w klubach sportowych"
    Może uda wam się uniknąć wpadek i tym podobnych sytuacji podczas waszego treningu.

    OdpowiedzUsuń
  11. Problem z masą? zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...