Kiedy przywołuję swoje najlepsze wspomnienia z dzieciństwa, to na myśl przychodzą mi wspólne obiady z babcią i dziadkiem. Jedliśmy młode ziemniaki z koperkiem, a do tego zsiadłe mleko.
Pamiętam racuchy, które smażyła moja mama.
Pamiętam, jak z mamą, ciocią i moim kuzynem przeskakiwaliśmy po kamieniach na rzeczce.
Pamiętam, jak godzinami huśtałam się na lince i desce, które umocowane były między dwoma drzewami w sadzie.
Proste rzeczy, prawda? Jednak wydaje mi się, że to nie przypadek, że zapamiętałam właśnie je. Były proste, ale w swej prostocie wyjątkowe.






