Pokazywanie postów oznaczonych etykietą slow life. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą slow life. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 20 lipca 2015

Zacznij działać, zacznij działać, zacznij działać... czyli co konkretnie mam robić?

Pisałam dziś na moim Facebooku, że wiek to tylko liczba i co do tego nie mam wątpliwości. ALE: odkąd z "dwudziestki" stałam się "trzydziestką" COŚ w magiczny sposób przeskoczyło mi w głowie. Przeskok ten z grubsza polega na tym, że kiedy w owej głowie zaczynają się pojawiać natrętne myśli w stylu: Nie siedź! Wstawaj! Rób coś! Działaj! Poznawaj! Odkrywaj! Rozwijaj się! niemalże natychmiast pojawia się jeszcze jedna myśl: Kobieto, odpie****** się od siebie! Po prostu.



wtorek, 28 października 2014

Od czego zacząć?

- Tak, od dziś biorę się za siebie! Zero tłuszczy i węglowodanów! Zero słodyczy, zero cukru, nawet tego z owoców! Będę jeść zdrowo! Będę jeść pięć posiłków dziennie! Zacznę gotować! Na śniadanie owsianka - codziennie! Do pracy zabieram swoje jedzenie! Żadnych drożdżówek ze sklepu! Aaa, i nie jem po 18. A co tam: nie jem po 17! 

Taa, jasne.



piątek, 10 października 2014

Zrób to w weekend... by w poniedziałek czuć się świetnie.

Hoho, czego to ja nie zrobię w weekend! Przeczytam wszystkie zaległe wpisy na ulubionych blogach, upiekę ciasto, pobiję rekord kilometrów wykręconych na rowerze, spotkam się ze znajomymi, pójdę na zakupy, obejrzę pięć filmów, a w dodatku wyśpię się za wszystkie czasy. Taa... jasne. Można sobie to wszystko obiecać i na obietnicach na ogół się kończy. Tymczasem o wiele przyjemniej jest weekendy celebrować, wprowadzając do niego stałe, miłe punkty, na które się czeka przez resztę tygodnia. 


poniedziałek, 22 września 2014

Jakie są Twoje priorytety? Czyli o tym, jak rozwojowo wykorzystać zastój.

Wrzesień był dla mnie miesiącem... dziwnym. Z jednej strony działo się dużo nowego (nowe miasto, nowe miejsca, nowa praca, nowe znajomości), z drugiej zaś mam poczucie, że nie robiłam... nic. Ci z Was, którzy mieli przyjemność pracować kiedyś z grupą liczącą 20 brzdąców w wieku 13-18 miesięcy na pewno wiedzą o czym mówię. Osiem godzin co prawda mija mi błyskawicznie, ale odkąd zaczęłam pracę, każdy mój wieczór wygląda podobnie: wracam do domu i padam. Fakt, dzieci w tym wieku są przesłodkie i przekochane, co nie zmienia faktu, że najbardziej lubię tę godzinę, kiedy wszystkie śpią.

wtorek, 12 sierpnia 2014

STARTING OVER TAG, czyli kompletowanie kosmetyczki od zera

Uwaga! Zanim zaczniecie czytać, zajrzyjcie na kanał Maxineczki, która zapoczątkowała akcję! :)

STARTING OVER TAG można przetłumaczyć jako "zaczynając od nowa". Załóżmy, że miała miejsce apokalipsa, przez Twoją łazienkę przeszło tornado i straciłaś wszystkie kosmetyki do makijażu. Co odkupiłabyś jako pierwsze? Co jest Ci niezbędne? Maxineczka zaproponowała, by wybrać 10 rzeczy. I wiecie co? To jest mnóstwo produktów! Mając 10 kosmetyków można wykonać pełen make-up i jak tak sobie patrzę na moje wybory, to zastanawiam się, po co mi te wszystkie cienie, podkłady, kredki do oczu zalegające w łazience. Ok, miło je mieć... ale na tym zdjęciu jest wszystko, czego aktualnie używam do makijażu + lakier do paznokci, a cała reszta mogłaby przestać istnieć i nic by się nie stało.


piątek, 8 sierpnia 2014

7 kroków do prostego życia. Krok piąty: nie walcz z wiatrakami

Zmień to, co możesz zmienić. 
Zaakceptuj/zignoruj to, czego zmienić nie możesz.
I na tym mogłabym dzisiejszy wpis zakończyć, bo te dwa zdania oddają sedno tego, co chcę powiedzieć. Są rzeczy, na które wpływu nie mamy i mieć nie będziemy. Możemy próbować, płakać, przeklinać, walić głową w mur, a co najwyżej nabijemy sobie guza, a mur jak stał, tak stać będzie. Co robić w takiej sytuacji? Albo uderzać głową dalej i zapobiegawczo dzwonić na pogotowie albo... odpuścić.


środa, 6 sierpnia 2014

7 kroków do prostego życia. Krok trzeci: Ustal priorytety/działaj z planem

Nie można mieć wszystkiego. Koniec, kropka, jestem o tym przekonana.
Z drugiej strony jednak optymistka we mnie cicho podpowiada, że może i nie można, ale... można spróbować wszystko ułożyć tak, żeby mieć czas na rzeczy najważniejsze i ważne, a i na przyjemności jeszcze da się coś wykroić. Wszystko jest kwestią priorytetów i dobrego planu.


poniedziałek, 4 sierpnia 2014

7 kroków do prostego życia. Krok pierwszy: Zdefiniuj, o co Ci chodzi i... posprzątaj

Nie musiałam się długo zastanawiać, o czym będzie pierwszy post z tego cyklu. Było to dla mnie oczywiste od samego początku. Często jest tak, że generalnie jesteśmy zadowolone ze swojego życia, ale... No właśnie: co kryje się za tym "ale"? Chciałybyśmy coś zmienić, bo przez skórę czujemy, że mogłoby być lepiej, fajniej, milej, gdyby... gdyby co? 

Jaki jest zatem, według mnie, pierwszy krok? Jak w tytule: zdefiniujmy, o co nam chodzi... i posprzątajmy.



piątek, 1 sierpnia 2014

Czystki na łazienkowej półce, czyli coś ala PROJEKT DENKO

PROJEKT DENKO - któż o nim nie słyszał? W tym miesiącu, przerażona zagęszczeniem kosmetyków na metr kwadratowy w łazience, postawiałam przed sobą mini-wyzwanie. Nie kupuję - kończę. Powód był jeszcze jeden: wpadła mi w ręce rewelacyjna, przepięknie wydana książka i złapałam się na tym, że chwilę po lekturze już siedzę w sklepie internetowym i wybieram składniki, by ukręcić sobie krem. Hola, hola! A co z tymi, które już mam?


poniedziałek, 21 lipca 2014

O tym, jak w wieku 29 lat zaczęłam leczyć się z Alzheimera

Tak drodzy Państwo: dokonałam autodiagnozy i zaczęłam się leczyć. Z Alzheimera, zaawansowanej sklerozy i niedowidzenia jednocześnie. Był moment, kiedy byłam dumna z tego, że jednym okiem potrafiłam oglądać film, a drugim czytać książkę, jednocześnie malując paznokcie, gotując, myjąc nogą podłogę, głaszcząc kota i w dodatku rozmawiając przez telefon. Ach, czułam się taka... wydajna. Taka... produktywna. Do czasu!

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Sezon na wiosenne porządki... z głową i sercem! :)

Według filozofii chińskiej przestrzeń, w której funkcjonujemy, jest odzwierciedleniem naszego wnętrza, a nawet życia. Jeśli panuje w nim zastój, jeśli wszystko idzie jak po grudzie, zmień coś w mieszkaniu! Wyrzuć stertę starych gazet, zdjęcia ekspartnerów - od razu napłynie świeże powietrze.


wtorek, 10 grudnia 2013

Mój własny Plan Minimum, czyli Absolutnie Podstawowe Strategie Życiowe

Kiedy układałam dzisiejszy wpis w głowie... przez chwilę wahałam się, czy w ogóle go publikować. Moje Absolutnie Podstawowe Strategie Życiowe wydały mi się bowiem tak proste, że aż banalne. A jednak! Innych nie wymyślę :)


środa, 9 października 2013

Pochwała rutyny i codziennych rytuałów

Do napisania dzisiejszego tekstu skłonił mnie fragment książki mojej ulubionej Dominique Loreau Sztuka sprzątania. Wbrew pozorom nie jest to pozycja tylko o tym, jak zaprowadzić ład w swojej przestrzeni. To głównie rzecz o tym, jak zaprowadzić porządek w swoim życiu i myślach.


niedziela, 3 lutego 2013

Miej mniej! (Sztuka minimalizmu w codziennym życiu - Dominique Loreau)

Minimalizm - od jakiegoś czasu jest to dla mnie słowo - klucz. Odmieniam je przez wszystkie przypadki, czytam blogi minimalistów, konsekwentnie staram się korzystać z rozwiązań, jakie podsuwa. Zakup najnowszej książki Dominique Loreau był więc tylko kwestią czasu - chociaż na początku mocno psioczyłam bynajmniej nie na minimalistyczną cenę tej pozycji (49,90 zł - no bez przesady!)



Pierwsze, co rzuca się w oczy, to naprawdę piękne wydanie, poprzednie książki pod tym względem do pięt nie dorastają tej pod względem szaty graficznej. Motyw dmuchawca, który znajduje się na papierowej okładce, można znaleźć na wielu stronach w środku. Gdy zaś ściągniemy okładkę... książka jest po prostu biała, z niewielkim dmuchawcem w prawnym dolnym rogu.



Autorka wiele mówi o tym, aby otaczać się pięknymi przedmiotami i czerpać przyjemność z obcowania z nimi. Sztukę minimalizmu w codziennym życiu można właśnie do tej kategorii zaliczyć: radość sprawiło mi samo trzymanie w rękach tej pozycji :) 

Co najbardziej spodobało mi się w Sztuce minimalizmu w codziennym życiu oprócz samej książki?

+ pozycja ta uświadomiła mi jedną istotną rzecz. Minimalizm nie służy do tego, aby pokazać, jak ogarnąć chaos codziennego życia. Minimalizm pokazuje, jak się go pozbyć. Radykalne, ale też bardzo sugestywne. Sama zaczęłam się zastanawiać, które rzeczy (a pisząc rzeczy mam na myśli nie tylko przedmioty) ze swojego życia mogłabym usunąć... i przestać zawracać sobie nimi głowę.

+ Po zastanowieniu stwierdzam również, że podobnie (czasem!) można zrobić z niektórymi ludźmi. Zamiast zastanawiać się, jak sobie z kimś ułożyć stosunki, przygotowywać w myślach strategie tego, jak się zachowamy, co powiemy, bo w jakiś sposób przy tych osobach nie czujemy się sobą... zamiast przygotowywać kolejną wymówkę, bo nie chcemy się spotykać... Czy nie prościej po prostu się odciąć? Nie odbierać telefonów, nie odpisywać na maile, wyrzucić ze znajomych na FB. Niby proste, a jednak wymaga odwagi!

+ kolejna ważna dla mnie rzecz, którą wyniosła z tej książki, to refleksja nad tym, czego naprawdę potrzebujemy. Gdy jedziemy w podróż, zabieramy niezbędne minimum... i chociaż zdarza nam się tęsknić do wygodnego łóżka i własnej pościeli, to już np. nie tęsknimy za parą spodni, która została w szafie, czy za bibelotami na półce. To po co nam tak naprawdę te rzeczy?

Co daje minimalizm według Dominique Loreau?

- więcej wolnego czasu,
- mniej zmartwień,
- więcej energii,
- lepszą organizację,
- większe wyrafinowanie,
- większy luksus, 
- większy komfort,
- szczęście płynące z prostoty wyboru,
- większą wartość każdej posiadanej rzeczy.

Wiem, że brzmi to dość enigmatycznie, natomiast wszystkie te aspekty zostają w książce wyjaśnione.



Co jeszcze znajdziemy w Sztuce minimalizmu?

Autorka wiele miejsca poświęca na listy przedmiotów, jej zdaniem niezbędnych. Zwraca uwagę na różne aspekty życia, wskazuje np. listę niezbędnych sprzętów kuchennych, kosmetyków, ubrań, biżuterii, perfum... itd. 

I tutaj natrafiłam na opór. O ile zgadzam się, że nie ma np. sensu trzymania rakiety do tenisa, skoro w tenisa nie gramy, marynarki, w której brakuje guzika, a my przez dwa lata nie zmobilizowaliśmy się, aby go przyszyć czy perfum, które dostaliśmy w prezencie i ich zapach zupełnie nam nie leży, tak... no właśnie!

Z jednej strony wiem, że to słabe, gdy radość czerpiemy tylko z przedmiotów. Już dawno postanowiłam, że będę dążyć do tego, aby cieszyć się z rzeczy niematerialnych (np. z dobrze wykonanego treningu, rozmowy z inspirującą osobą, spaceru, gdy świeci słońce). Z drugiej jednak strony patrząc: mam mnóstwo rzeczy, które po prostu lubię. Lubię i moją białą filiżankę do kawy, i kubek, w którym piję tylko kakao, i kubek, który dostałam kiedyś na urodziny, i kubek, który ma fajnego tygrysa i który dodaje mi energii... i nie zamierzam żadnego wyrzucać!

Nie wyobrażam sobie nie mieć na półce książek, mieć tylko jeden szalik, jeden kolor cieni do powiek. Dalej: autorka radzi inwestować w klasykę. Trencz, baleriny, marynarka, biała koszula. A ja się pytam, gdzie w tym wszystkim jest miejsce na indywidualizm? No gdzie?

Zastąpić balsamy i kremy olejem kokosowym? Nigdy w życiu! Dorosłam do tego, że w danej chwili korzystam z jednego balsamu nawilżającego i jednego na cellulit, jednego kremu na dzień i jednego na noc (chociaż ta zasada nie do końca się sprawdza), ale mam też np. peelingi, maseczki wszelkich odmian, kremy pod oczy, serum, trzy rodzaje baz pod makijaż, dziesięć kremów do rąk (z tym walczę!). I co? I dobrze mi z tym! Nie robię rocznych zapasów kosmetyków, uważam, że nie popadam w przesadę - więc na siłę tego zmieniać nie mam zamiaru. 

Wracając do samej książki. Bez chwili zastanowienia: polecam! Pozwala ona bowiem spojrzeć na swoje życie z nieco innej perspektywy, ukierunkowuje na "być", a nie "mieć", inspiruje do tego, by w końcu pewne rzeczy uporządkować. 

Sztuka minimalizmu w codziennym życiu ma też wady, a w zasadzie wadę: jest przegadana do granic możliwości. "Pozbądź się przedmiotów, a osiągniesz spokój. Spokój osiądziesz, gdy pozbędziesz się przedmiotów" - tak to chwilami wygląda. No i powiela treści, które były już wcześniej prezentowane w Sztuce prostoty - ale jestem to w stanie autorce wybaczyć. Bo osiągnęła ona rzecz niezwykłą: ja, bałaganiara, kolekcjonerka i zbieraczka, zaczęłam sprzątać, przestałam gromadzić. Powoli, bez żalu, wyzbywam się niektórych rzeczy, układam w szafkach, segreguję ubrania i książki. A to już coś! :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...